Druga część podsumowania ro(c)ku! Kto wygrał??? W sumie odpowiedź jest oczywista ;)
5. Ghost – Ritual
Wciąż nie wiem czemu mi się ten Ghost podoba. Cieszę się, że mogłam ich zobaczyć dwa razy w tym roku – najpierw w Poznaniu, a potem w Stodole w Warszawie. Super koncert i znowu mi się wkręcili. A już w 2015 roku mają wydać nową płytę! Nie mogę się doczekać!
Zapoczątkowałam w tamtym roku nową tradycję, więc będą ją kontynuować i w tym. Na czym polega „Moje Podsumowanie ro(c)ku”? Na wytypowaniu kilku-kilkunastu utworów, które zdarzyło mi się bardzo wiele razy przesłuchać na mp3/komputerze/wieży/komórce. 2014 rok stał pod znakiem niezapomnianych koncertów, więc to naturalne, że większość kawałków reprezentują zespoły, które widziałam na żywo. Ale i tak wygrał zupełnie ktoś inny. No to jedziemy.
Przed rozpoczęciem zaznaczę, że nie pojawiają się tutaj żadne numery od Iron Maiden, Alice In Chains, Comy, R.E.M. ani Huntera. Oczywiście te zespoły słuchałam, ale w tym zestawieniu chodzi o intensywność i „maniakalność”, czyli po prostu uparcie słuchałam czegoś przez jakiś czas.
12. Disturbed – Remember
Taka niespodzianka w zestawieniu. Utwór ma już 12 lat (?!), Disturbed słucham od 6 lat, ale dopiero teraz mi się wkręcił w miły sposób ;)
W tamtym roku tyle miałam propozycji piosenek świątecznych, że wyszły trzy wpisy. W tym roku będzie jeden ale bardzo rozbudowany i podzielony na część klimatyczną oraz alternatywną-rockową.
Queen – Thank God It´s Christmas
Cały rok czekałam, aby dodać piosenkę Queen do świątecznej odsłony motywów, bo o niej najzwyczajniej w świecie zapomniałam… ale jest, Freddie czaruje jak zawsze. Ileż on tu serca wkłada!
“Twilight of the Gods” to pierwszy utwór Blind Guardian z nadchodzącego nowego albumu „Beyond The Red Mirror”. Hansi Kürsch, wokalista zespołu, opisuje numer tak:
“Ten utwór określa Blind Guardian. Idealnie definiuje charakter zespołu: jest innowacyjny, melodyjny i brutalny. „Twilight of the Gods” jest miażdżący ale w stylu Blind Guardian, który zauroczy każdego najbardziej epickim i wpadającym w ucho refrenem jaki kiedykolwiek napisaliśmy”.
Wokalista w trailerze do nowej płyty opowiada o procesie tworzenia tej piosenki:
„Wszyscy zgodziliśmy się, że w końcówce refrenu czegoś brakowało. Mieliśmy pięć lub sześć dobrych refrenów dla tego utworu ale nie byliśmy z nich zadowoleni aż do mementu kiedy znaleźliśmy ten jeden, szczególny, który jest w „Twilight of the Gods”. I on sprawia, że [utwór] jest wyjątkowy.”
„Uważam refren „Twilight of the Gods” za jeden z mocniejszych – to był główny powód dla nas aby wybrać go na singiel” – dodał Andre Olbrich, gitarzysta zespołu.
„Twilight of The Gods” opowiada o zanikającej mocy bóstw, co na pewno nie ma odniesienia do zespołu. Poniżej możecie posłuchać nowego singla Blind Guardian i ocenić go.
„Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 1” jest oparta na wydarzeniach z pierwszej połowy książki Suzanne Collins „Kosogłos”, co oznacza, że jest to przejściowy film w drodze do wielkiego finału opowieści o Katniss.
Długo podchodziłam do napisania recenzji tej płyty. W głównej mierze dlatego, że nie miałam za bardzo czasu ale też nie do końca wiedziałam co o niej napisać. Może dlatego, że właściwie piszę tylko o płytach, które mi się podobają (lub próbuję się w muzyce, której nie słucham) i chcę je polecić, a jeszcze nie miałam okazji wypowiedzieć się na temat nowej płyty zespołu, który lubię i szanuję. A takim jest Power of Trinity. Ale dopiero po ponad dwóch miesiącach od premiery album mi się przegryzł, nabrałam perspektywy i się do niego przekonałam.
Power of Trinity, 21.11.2014r., 2doors, Sosnowiec.
Przed Power of Trinity zagrali Le Fleur i ToK. W obu zespołach na wokalu mieliśmy przedstawicielki płci pięknej. O ile Le Fleur pokazali się z dobrej strony, wokalistka Aleksandra Zasępa zaprezentowała kawał głosu, o tyle ci drudzy zanudzili na śmierć. Możliwe, że to efekt beznadziejnego nagłośnienia, ewidentnie chłopak przy konsoli nie ogarniał guziczków. Trzeba przyznać, że to był doskonały przykład różnicy między prawdziwym zespołem koncertowym, a kapelami grającymi gdzieś właśnie w takich klubikach jak w Sosnowcu. Różnica przynajmniej dwóch klas jakościowych.
Power of Trinity wydali niedawno nowy album „Legorock”, więc to naturalne, że ruszyli w trasę koncertową. Z początku zaczęli nieco nieśmiało – co oczywiście przełożyło się na ludzi (było więcej niż na Kruku, można już nawet nazwać tłumkiem w tych czterech ścianach). Ale z piosenki na piosenkę zespół się rozkręcał, publika też się rozgrzewała, bujała się, dziewczyny tańczyły do rytmu, co jakiś czas ktoś nucił pod nosem słowa. Trzeba przyznać, że raczej młodzi ludzie przyszli na koncert, 18-30 lat, plus kilka starszych osób, a nawet dwóch chłopaczków może 10-12-letnich (a jeden z nich ubranych w koszulkę Legorock pod sceną aktywnie bawił się do muzyki).