Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Metallica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Metallica. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 września 2014

…And Justice for Meta, cz.2

BreakingCD #12

Ciąg dalszy odliczania w moim osobistym rankingu albumów Metalliki…

5. Reload (1997)

Bardzo subiektywny wybór, który i tak jest zaskakujący. "ReLoad" to drugi album z podwójnego wydawnictwa Mety. Na pewno o niebo lepszy od "Load" (stąd od razu pozytywne wrażenia), żywszy, z wyrazem, metalowy, metallikowy. Ale przede wszystkim w składzie ma moje ukochane utwory, czyli Fuel, The Memory Remains i The Unforgiven II (tak, dwójka mi się bardziej podoba). Całościowo dobrze słucha się tego albumu, jest zróżnicowany i momentami zaskakuje w pozytywny sposób (Low Man’s Lyric czy Where The Wild Things Are, a to jest dziwne akurat). Więc jakim cudem jest niżej od "Kill ‘em All"? Od thrashu?!

czwartek, 4 września 2014

… And Justice for Meta, cz.1

BreakingCD #11

Przesłuchałam w końcu (tzn. pod koniec lipca) całą dyskografię Metalliki, od początku do końca, aby nabrać szerszej pespektywy. Nareszcie zrozumiałam co mają namyśli ludzie mówiąc, że „Metallica skończyła się po Kill ‘em All” i czemu tak wszyscy narzekają na te współczesne albumy. I podobnie jak panowie z Mety, też uważam że Death Magnetic to naprawdę dobra płyta.

Postanowiłam zatem stworzyć mój osobisty ranking albumów Metalliki, wyjaśniając powody zajętej pozycji. Przyznam, że miałam momenty wielkich dylematów i w kilku przypadkach nie było łatwo zdecydować co powinno być wyżej i decydowały niuanse lub po prostu większa miłość do poszczególnych utworów. W dyskografii nie ujęłam Garage, Inc. (kompilacja coverów ale w sumie bardzo udanych) ani Lulu z Lou Reedem (ledwie przesłuchałam połowę… powinnam za to dostać medal!). Wygląda na to, że mój gust muzyczny nie różni się od ogólnych przekonań fanów Mety.

9. St. Anger (2003)

Niestety. "St.Anger" musiał zająć ostatnie miejsce. Ósmy studyjny album Metalliki, po serii zaskakujących płyt (Load, Reload, Garage, Inc., S&M) – ten zaskoczył chyba najbardziej. Panowie próbując wskrzesić w sobie ducha dawnej Mety najwyraźniej przedobrzyli i totalnie minęli się z celem. Miało być agresywnie i tak rzeczywiście wyszło… ale czemu zgubili gdzieś po drodze swój charakterystyczny styl? Garażowe, brudne brzmienie spod znaku thrashu jakie zostało zaprezentowane na pewno zyskałoby wielu fanów gdyby nie to, że nagrała to Metallica. Nie sądzę, że to wina Roberta Trujillo (chociaż?…), który zastąpił Jasona Newsteda na basie, ale wolę już hard rockową Metallikę niż na siłę wplatanie w kawałki punku czy nawet metalcore’u (All within my hands), aby udowodnić, że wciąż potrafią grać szybko i  dać czadu. Ale na dłuższą metę (nomen omen) ciężkie riffy bez ładu i składu męczą… gdzie te piękne solówki, z których słynie Kirk czy James? Perkusja brzmi jakby Lars grał na kuchennych garnkach… przykro mi to mówić, ale nawet bardzo lubiane przeze mnie single St. Anger i Frantic nie wywindują na wyższe miejsce tego albumu.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Relacja: Sonisphere 2014: Metallica, Anthrax, Alice in Chains, Kvelertak - cz.2

Sonisphere Warszawa 2014, 11.07.2014r., Stadion Narodowy, Warszawa.

Część 2.

Jak trafiłam do Snake Pit’a? Kiedy już udało mi się wyszarpać z tej tłuszczy (przy wielkim oburzeniu niektórych), skierowałam się w stronę punktów z napojami. Powiem szczerze, że miałam przez chwilę odruch powrotu, bo tłum jaki zmierzał na płytę niemal mnie stratował. Dopiero wtedy zaczęłam sobie uświadamiać jakie tłumy są na Stadionie Narodowym! Nie do opisania!

niedziela, 13 lipca 2014

Relacja: Sonisphere 2014: Metallica, Anthrax, Alice in Chains, Kvelertak - cz.1

Sonisphere Festival 2014, 11.07.2014r., Stadion Narodowy, Warszawa.

Cz.1

Specjalnie pisałam Prolog, aby pominąć te wszystkie opowieści niezwiązane bezpośrednio z Festiwalem. No cóż – tyle się wydarzyło, i to tak nieprawdopodobnych rzeczy, że nie da się pominąć opisu wydarzeń przed koncertami.

W poniedziałek miałam sen. Mnie się czasem naprawdę zabawne rzeczy śnią i zawsze na następny dzień jest dużo śmiechu. Nie inaczej było z tym snem. Otóż przyśniło mi się, że byłam na koncercie Metalliki. Bardzo fajny sen, bo byłam blisko sceny, James na wyciągnięcie ręki i Fuel… wiedziałam, że nie będzie szans na zagranie tego numeru podczas Sonisphere, ale żeby było jeszcze mniej prawdopodobnie to na basie grał… Cliff Burton. Zawsze myślałam, że wolę Jasona. Tak więc, uśmiałam się z mojej wybujałej sennej wyobraźni, żartowałam sobie nawet, że na koncercie też będę tak blisko sceny i będę machać do Jamesa, Kirka i Roba… W życiu bym nie przypuszczała, jak bardzo ten sen miał być blisko rzeczywistości.

środa, 9 lipca 2014

Sonisphere Warszawa 2014, Prolog

Sonisphere Warszawa 2014, Prolog.

Aby pominąć tę część relacji (po Sonisphere), w której będę opowiadać „jak to się wszystko zaczęło” i „ile dla mnie znaczy”, postanowiłam przeznaczyć na to osobny wpis. I na wszelki wypadek się pożegnać.


czwartek, 3 października 2013

Recenzja: Metallica: Through the Never 3D

Metallica Through the Never 3D

Metallica wypuściła na rynek istne dzieło sztuki! Film, koncert, show – trudno jednoznacznie określić, ale jedno nie ulega wątpliwości – Through the Never to nowy wymiar produkcji koncertowej i myślę, że wydarzenie epokowe. Nawet pionierskie można by rzec! Są jak Avatar dla kina 3D.