WinterFest, 15.11.2014r., klub Studio, Kraków.
Nie zostałam wylosowana do komisji na wybory samorządowe – ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – za to wygrałam bilet na WinterFest w krakowskim Studiu.
Festiwal rozpoczął się po 17 od Sawblade i KNoW, których nie widziałam (nie tak prosto jest się dostać do klubu i to jeszcze po ciemku). Ale już na Anti-Clone zdążyłam. W samym klubie, który taki mały nie jest (wielkość „płyty” porównywalna do Wiatrakowej w Zabrzu, ale za to mają część barową) było bardzo mało ludzi, a pod sceną była dosłownie garstka. Trochę szkoda, bo Anti-clone dali czadu. Wokalista z wymalowaną na biało twarzą i soczewkami szalał z mikrofonem, zeskakiwał do publiczności, zachęcał do śpiewania (a raczej krzyczenia) refrenu. Nawet jeden chłopak otrzymał mikrofon i pokazał kawał głosu (szacun!). Wizerunkowo świetnie się prezentowali.
Nagłośnienie było tak kapitalne – chyba najlepsze jakie dotąd słyszałam w klubie przy tak ciężkiej muzyce. I pewnie dlatego też bardzo mi się spodobali. Efektem tego było nawet wspólne zdjęcie z muzykami.